W dorobku organizatorskim Elżbiety Pendereckiej najważniejszy jest Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena. Jubileuszowej 30. edycji nie doczekała, choć uczestniczyła w jej planowaniu.
Historia festiwalu
ELŻBIETA PENDERECKA I WIELKANOCNY FESTIWAL
Trzy dekady z Beethovenem
wspomina Dorota Szwarcman
Na początku lat 90. ubiegłego wieku, po 25 latach prowadzenia sekretariatu męża Elżbieta Penderecka postanowiła rozpocząć działalność na szerszą skalę z wykorzystaniem pozyskanych kontaktów z artystami. Po upadku Polski Ludowej otworzyły się w kraju nowe możliwości. Wcześniej działalność menedżerska w dziedzinie muzyki sprowadzała się do monopolu Państwowej Agencji Artystycznej Pagart, która na wzór sowieckiego Goskoncertu nie tylko organizowała artystom zagraniczne podróże, ale była też biurem paszportowym (trzymała u siebie ich dokumenty) i urzędem cenzorskim decydującym o tym, kto może, a kto nie może wyjechać.
Elżbiety Pendereckiej kontakty z Zachodem
Pierwsze prywatne impresariaty w wolnej Polsce zakładali dawni pracownicy Pagartu – tylko oni mieli doświadczenie w tej dziedzinie. Jedną z tych nowych agencji była Heritage Promotion of Music & Art, która powstała w 1990 roku z inicjatywy Janusza Pietkiewicza (po Pagarcie pracował również w radiu i telewizji). Do niego właśnie dołączyła Elżbieta Penderecka. On działał głównie na rynku włoskim, ona w 1992 roku zaczęła pomagać organizacyjnie mężowi, który objął kierownictwo artystyczne Festiwalu im. Pabla Casalsa w San Juan w Portoryko. Agencja po kilku latach się rozpadła, a Elżbieta Penderecka pozostała przy festiwalu portorykańskim przez dekadę.
Równolegle zaczęła działać w kraju. Najpierw w Europejskiej Fundacji Mozartowskiej, która organizowała w latach 90. – w tym przez parę lat w krakowskich Przegorzałach – Międzynarodową Akademię Mozartowską dla młodych muzyków.
W 1996 roku zgodziła się stanąć na czele rady programowej festiwalu Kraków 2000 – Europejskie Miasto Kultury. W kolejnym roku w Warszawie rozpoczęła serię „Koncerty wielkich mistrzów – Elżbieta Penderecka zaprasza”, w ramach której w Filharmonii Narodowej wystąpili m.in. Jessye Norman i Mścisław Rostropowicz. W Krakowie zaś odbył się zainicjowany przez nią I Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena.
Dlaczego Beethoven
Wielu do dziś się dziwi, dlaczego właśnie ten kompozytor miał patronować flagowemu festiwalowi Krakowa. Ale wówczas było to oczywiste. Po pierwsze 26 marca 1997 roku przypadała właśnie 170. rocznica śmierci Beethovena. A po drugie, ważniejsze – wreszcie można było ujawnić rzecz, która przez lata wśród krakowskich muzykologów była tajemnicą poliszynela: w Bibliotece Jagiellońskiej znajdują się bezcenne zbiory rękopisów, także muzycznych i także beethovenowskich. To część zbiorów Pruskiej Biblioteki Państwowej w Berlinie (dziś Niemieckiej Biblioteki Państwowej), która w czasie wojennej zawieruchy została ukryta w klasztorze w Grüssau (obecnie Krzeszów) i tam odnaleziona przez Polaków. W tej kolekcji, która ostatecznie trafiła do Biblioteki Jagiellońskiej, znajdowały się także szkice i partytury twórcy Ody do radości.
Elżbieta Penderecka poprosiła o pomoc działającą w Niemczech znaną menedżerkę Kari Kahl-Wolfsjäger, twórczynię i wieloletnią dyrektorkę festiwalu Kissinger Sommer (utwory Krzysztofa Pendereckiego bywały tam wykonywane), która w tym czasie również przewodziła stowarzyszeniu Obywatele dla Beethovena z siedzibą w Bonn. Praktycznie to ona zorganizowała pierwszą edycję krakowskiego festiwalu: zaprosiła artystów i załatwiła fundusze na honoraria. Zgodziła się jednak zrobić to jednorazowo, miała przecież własne projekty. Dalej to już Elżbieta Penderecka musiała radzić sobie samodzielnie z pomocą Biura Festiwalowego Kraków 2000 (które w 2005 roku stało się Krakowskim Biurem Festiwalowym).
Ten pierwszy raz
Pierwszy festiwal powstał więc w koprodukcji polsko-niemieckiej, a związana z nim pierwsza wystawa manuskryptów Beethovena w Bibliotece Jagiellońskiej, przygotowana przez szefową zbiorów muzycznych Agnieszkę Mietelską-Ciepierską, również powstała we współpracy ze stroną niemiecką: dyrektor berlińskiej biblioteki przywiózł manuskrypt pierwszej, drugiej i czwartej części VIII Symfonii Beethovena, by pokazać ją w całości – Menuet znajduje się bowiem w Krakowie.
Podczas otwarcia wystawy nie obeszło się bez przykrego zgrzytu. Ówczesny konsul RFN w Krakowie Laurids Hölscher powiedział: „Rozłączone przez wojnę części Biblioteki Pruskiej należą do siebie i powinny być w całości odwiezione do miejsca ich pochodzenia”. Dyrektor berlińskiej biblioteki Antonius Jammers próbował co prawda łagodzić sytuację, dziękując Polakom za pieczołowite przechowanie zbiorów i uchronienie ich przed wywozem do Moskwy, ale jednocześnie zaproponował pomoc finansową w rozbudowie Jagiellonki w zamian za zwrot rękopisów. Cóż, kolekcja do dziś jest w Krakowie, w rozbudowanej bibliotece, a wystawy odbywają się co roku, mimo iż festiwal został przeniesiony do Warszawy.
Epoka krakowska
Siedem edycji krakowskich miało niemal rodzinną atmosferę – Kraków lubi świętować. Jednak trzeba było popracować nad konserwatywną publicznością, która z początku nie wyobrażała sobie, że w Wielkanoc można pójść na koncert. Pierwsze festiwale trwały od Wielkiej Środy do Poniedziałku Wielkanocnego; w Wielką Sobotę i Niedzielę Wielkanocną koncerty mogły być tylko kameralne i popołudniowe. Do Florianki przychodziło się więc jak na podwieczorek: można było nie tylko posłuchać muzyki, ale też poczęstować się ciastem, herbatą i winem. Dopiero finałowym, poniedziałkowym koncertem festiwal wracał do Filharmonii. Od czwartej edycji pojawiły się już koncerty symfoniczne także w niedziele.
W otwieraniu współmieszkańców na taką formę świąt bardzo pomógł Elżbiecie Pendereckiej kardynał Franciszek Macharski, meloman i filharmoniczny bywalec.
Przyjeżdżali do Krakowa znani soliści: pianiści Barry Douglas, Alexander Lonquich, Christoph Eschenbach, Rudolf Buchbinder, Janusz Olejniczak czy Piotr Anderszewski, skrzypkowie Anne-Sophie Mutter, Vladimir Spivakov, Shlomo Mintz czy Julian Rachlin, wiolonczeliści Boris Pergamenschikow i Arto Noras. Orkiestry głównie krajowe; zagraniczne – raczej kameralne. Nie brakło nawet wykonawstwa historycznego: na pierwszym festiwalu z orkiestrą Neue Bachische Collegium Musicum z Lipska grał na hammerklavier z czasów Beethovena Melvyn Tan – to był bodaj pierwszy w Polsce występ solowy na fortepianie z epoki. A na drugiej edycji z Wiener Akademie pojawił się Alexei Lubimov; na czwartym festiwalu grała orkiestra La Stagione z Frankfurtu, a na siódmym – artyści z Warszawskiej Opery Kameralnej oraz Boston Baroque.
Repertuar na inauguracyjnym festiwalu ograniczył się do Beethovena. Na drugim pojawiło się parę utworów Haydna, na trzecim – Mendelssohna, Schumanna, Chopina i Brahmsa. Czwarty, w 2000 roku, gdy Kraków był Europejską Stolicą Kultury, trwał o dzień dłużej; w programie byli też Bach, Mozart i Mahler, a nawet Erwin Schulhoff. A rok później i Krzysztof Penderecki, nie tylko jako dyrygent (w tej roli wystąpił już na pierwszej edycji), lecz także jako autor Creda. Repertuar planowała rada programowa festiwalu z prof. Mieczysławem Tomaszewskim na czele, która organizowała też sympozja wokół muzyki Beethovena; tak jest do dziś – po śmierci prof. Tomaszewskiego na czele rady stanęła Joanna Wnuk-Nazarowa.
W Krakowie odbył się też Festiwal Krzysztofa Pendereckiego w 65. urodziny kompozytora, z repertuarem z różnych muzycznych światów w tle, od Mozarta do Strawińskiego i Szostakowicza. Pojawił się na nim sam Mścisław Rostropowicz, a także kilka orkiestr polskich i zagranicznych: MDR z Lipska, Praska Orkiestra Symfoniczna, Academy of St Martin in the Fields, Filharmonicy Monachijscy (na dwóch koncertach). Odbyła się premiera operowa Czarnej maski oraz wykonania kilku dzieł oratoryjnych z polską premierą Creda na czele.
Podobnie huczny festiwal Elżbieta Penderecka planowała pięć lat później. W tym samym roku Festiwal Beethovenowski po raz pierwszy trwał aż dziesięć dni, też z udziałem zagranicznych orkiestr i cenionych solistów. Prezydent Krakowa prof. Jacek Majchrowski stwierdził, że dwóch tego rozmiaru festiwali w jednym roku budżet miasta nie udźwignie. Festiwal Pendereckiego nie odbył się zatem, a jego twórczyni postanowiła przenieść działalność do Warszawy. W tym celu w roku 2003 powołane zostało Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena; przeniosło się do niego kilka osób z Biura Kraków 2000. A że natura nie znosi próżni, w Krakowie na to miejsce powstał nowy Festiwal Misteria Paschalia.
Epoka warszawska
Warszawskie Festiwale Beethovenowskie od początku trwały dziesięć dni, z koncertami nie tylko w Filharmonii Narodowej, ale też na Zamku Królewskim i w Operze Narodowej. Obecnie trwają prawie dwa tygodnie i kończą się w Wielki Piątek, żeby przyjezdni mogli pojechać na święta do domu.
Publiczność jest inna niż w Krakowie: ważne miejsce zajmują środowiska biznesu i dyplomacji. Pojawiło się wielu sponsorów, ale ten romans z biznesem miał swoje minusy. W 8. edycji festiwalu zaplanowano występ Gidona Kremera z jego zespołem Kremerata Baltica; niestety było to tylko wydarzenie towarzyszące gali Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, więc artyści musieli czekać ponad godzinę, aż skończą się przemówienia i odznaczenia. Kiedy już łaskawie wpuszczono ich na scenę, większość biznesmenów bardziej zainteresowała się bankietem; na sali zostało tylko kilka osób. A tymczasem warszawscy melomani musieli się obejść smakiem.
Innym problematycznym przykładem były przez kilka lat huczne imprezy w Operze Narodowej: najpierw koncert oratoryjny na dużej sali, a później w foyer wielki bankiet z zespołem muzyki lżejszej w tle i szampanem lejącym się strumieniami. Taki pomysł na wieczór miał jeden ze sponsorów.
Pozytywną zmianą był pomysł Andrzeja Gizy (od 2008 roku dyrektora Stowarzyszenia, obecnie również prezesa zarządu tegoż), by zaprosić młodych plastyków do projektowania identyfikacji graficznej festiwalu, a więc programów, plakatów, koszulek i innych gadżetów typu kubki czy pudełka z cukierkami. Wśród projektujących znaleźli się Agata Bogacka, Wilhelm Sasnal, Marcin Maciejowski czy Ewa Juszkiewicz. Same programy rozrosły się do rozmiarów wielkich ksiąg, czasem nawet w paru tomach, co poniekąd pasowało do zarzutów gigantomanii, które kierowano w stronę festiwalu. Zrezygnowano z nich dopiero niedawno, a omówienia koncertów publikowane są na stronie internetowej Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena.
W Warszawie organizowane są też Festiwale Pendereckiego: w 2008 i 2013 roku – czterodniowy, a ostatni za życia kompozytora, w 2018 roku, trwał tydzień. Przez kilka lat organizowany był w filharmonii Festiwal Pianistyczny (także przeniesiony z Krakowa), a od siedmiu lat we wrześniu w Łazienkach Królewskich odbywa się Festiwal romantycznych kompozycji, któremu patronuje postać Józefa Elsnera, nauczyciela Chopina. Jakby jeszcze mało było zajęć, Elżbieta Penderecka założyła impresariat wspierający młodych artystów. Jej odejście tworzy wielką wyrwę w świecie muzycznym. Ale dzięki jej współpracownikom dzieło będzie kontynuowane. BM